pexels-photo
Historia Sebastiana

Nie da się zaprzeczyć, że różnimy się od siebie pod kątem usposobienia. Inaczej funkcjonujemy w naszej codzienności, poszukujemy różnych strategii na przystosowanie się do zmieniających się okoliczności, zmagamy się też z różnorodnymi problemami i na różne sposoby staramy się sobie z nimi radzić.  Tak samo jest z naszymi dziećmi. W pracy z dziećmi łatwo zaobserwować różnice indywidualne między nimi. Dlatego też w Ośrodku terapeutycznym Koparka podchodzimy do każdego dziecka bardzo indywidualnie.

Oto historia Sebastiana, która obrazuje jak ważne jest zrozumienie dziecięcych potrzeb. Z początku chłopca postrzegano z perspektywy trudności wychowawczych, jakie stwarzał. Z pomocą specjalisty, zarówno rodzice, jak i wychowawcy przedszkolni mogli uzyskać nowy punkt widzenia – oczami dziecka i jego potrzeb, po czym zrozumieli jak można mu pomóc.

pexels-photo-131777

Sebastian uczęszczał do grupy czterolatków prywatnego przedszkola. Zawsze był pogodnym dzieckiem, lubił się przytulać do wychowawców, uśmiech nie schodził mu z twarzy. Oprócz uroku osobistego, na tle rówieśników, wyróżniało go jeszcze coś. W trakcie zajęć dydaktycznych, gdy dzieci siedziały w kółeczku, słuchając, co mówi nauczyciel przedszkolny, on jeden nieustannie się wiercił i zaczepiał kolegów siedzących obok. Rozpraszała go nawet odstająca ze sweterka nitka i falbanka przy sukience koleżanki. Wielokrotnie strofowany przez nauczyciela, wciąż nie potrafił się zdyscyplinować i odpowiedzieć na pytanie o temat zajęć. Stosując się do zasad panujących w przedszkolu, wychowawca sadzał przeszkadzającego chłopca do stolika, by spokojnie dokończyć zajęcia, a dziecku dać czas na zastanowienie się nad swoim zachowaniem. Sebastian płakał wtedy żywymi łzami w poczuciu niesprawiedliwości i niezrozumienia, czym sobie na tę karę zasłużył. Po chwili jednak zapominał już o tym, co się wydarzyło i zamiast odsiedzieć swą karę pokornie, już zaczynał wykręcać śruby z przedszkolnego stolika. Podczas zabawy swobodnej Sebastian zaczynał swój „maraton”. Był w ciągłym biegu, nie zauważał ani dzieci, które potrącał, ani też ściany, na którą wpadał. Mimo nabitego guza, nie uronił żadnej łzy. Opiekunowie w przedszkolu mówili o nim, że nie ma sposobu, by go zmęczyć. Nie znali też metody, jak skutecznie chłopca motywować do poprawy zachowania.

Codzienny odbiór syna był dla matki Sebastiana związany z silnym stresem. Wiedziała, że każdego dnia czeka ją szereg przykrych informacji do przyjęcia o kolejnych grzeszkach chłopca. Z pewnością nie jest łatwo codziennie słyszeć taką porcję negatywnych informacji o swoim dziecku, zwłaszcza samemu będąc bezradnym wobec zachowania syna. Wychowawcy polecili matce kontakt z psychologiem dziecięcym.

Psycholog przedszkolny nie potrzebował dużo czasu na obserwację chłopca. Nie dało się przeoczyć faktu, że chłopiec ma w sobie dużo energii i stale poszukuje dodatkowych bodźców. Obserwacja jego usposobienia, wyraźnie wskazywała, że nie są to intencjonalne zachowania, lecz wynik indywidualnych potrzeb dziecka. Specjalista zaproponował rodzicom wykonanie diagnozy procesów integracji sensorycznej. Szybko potwierdziło się, że nadruchliwość chłopca, trudności z koncentracją uwagi, poszukiwanie silnych bodźców i podwyższony próg bólu wymagają terapii integracji sensorycznej (SI). Rodzice wystraszyli się na samo brzmienie słowa „terapia”. W ich oczach, mimo zachowań, na które narzekano w przedszkolu, dziecko wydawało się być przecież zupełnie zdrowe. Byli też pełni obaw, że specjaliści rozpoznają u ich syna popularne zaburzenie, zwane ADHD, które zwykle pomocniczo w terapii wspomagane jest przecież farmakologicznie.

Rozmowa ze specjalistami szybko uświadomiła im, że terapia SI polega na doborze zabaw i ćwiczeń, które odpowiednio stymulują dziecko, zapewniając dotarcie do stanu równowagi sensorycznej i równowagi psychicznej, sprawiając jednocześnie, że dziecko nie ma dłużej potrzeby poszukiwania dodatkowych bodźców, a z większą łatwością jest w stanie odpowiadać na wymagania dorosłych. Po zajęciach z integracji sensorycznej szybko obserwowalne były rezultaty przede wszystkim w trakcie zajęć edukacyjnych, gdy chłopiec skupiał się dokładnie na tym, czego oczekiwał od niego nauczyciel, ale także w wyborze znacznie bezpieczniejszych zabaw, a nade wszystko w sferze emocjonalnej dziecka. Chłopiec wyciszył się, zaczął pracować nad kontrolą swych emocji. Być może między innymi dlatego, że otaczający go dorośli nareszcie zrozumieli jego naturalne potrzeby i okazali większe zrozumienie dla świata jego dziecięcych odczuć.

Agnieszka Kornel, psycholog dziecięcy

 

 

Leave a Reply